Ostatnie tygodnie wywróciły do góry nogami cały ten względnie poukładany świat. Trudno za tym nadążyć i nie dostać zawrotów głowy na huśtawce myśli i emocji. Kto z nas miałby dziś odwagę powiedzieć: „Gdybym wiedział, że jutro będzie koniec świata, to jeszcze dzisiaj posadzę jabłonkę” (M. Luter)?
Nasuwa się pytanie, jak się w tym wszystkim odnaleźć, jak nawiązać kontakt ze sobą, własnymi uczuciami, jak je zrozumieć, przytulić i znaleźć w sobie dla nich bezpieczne miejsce?
Od niekończącej się lawiny newsów o szalejącym postępie koronawirusa odrywa mnie niezmiennie widok gromadzonych przez lata lektur, zakupionych na lepsze czasy (czasy, w których będzie czas), albo takich, które wprawdzie już trochę wytarte, ale za każdym razem cieszą tak samo. Przypominają dom i rodzinę, pachnące bzem czasy beztroski. To takie moje legalne podróże w czasach zakazów i restrykcji. Wolność myślenia i przeżywania.
W tej mojej wędrówce chcę się zatrzymać i posiedzieć w towarzystwie kogoś, kto doświadczał życia i rozmyślał, jak tego życia doświadcza. Zastanawiam się, czy dowiedzieć się, czego „nie ogarniał” Kapuściński, czy też sprawdzić, co robi „Ksiądz na manowcach” (Tischner)? A może pójść w innych kierunku i zobaczyć, dokąd może mnie zabrać autor poruszającego, grubego tomiska o niepozornym tytule „Małe życie” (Hanya Yanagihara), tym razem w opowieści „Ludzie na drzewach ” .
To lektury na dłużej. Na krótsze spotkania z literaturą wybieram poezję. Ostatnio zatrzymał mnie tak aktualny dzisiaj wiersz Barańczaka pt.: „Nowe zarazy” z tomu wierszy „Chirurgiczna precyzja”. Głęboko poruszające było odkrycie, że to, co jeszcze kilka tygodni temu zdawało się być odległe i niezrozumiałe, dzisiaj nabrało takiej wymowy. Jest tutaj wszystko, co chwilami przeżywam – lęk, ironia i nadzieja. Takie spotkania opiekują moje emocje, uwrażliwiają, inspirują i przynoszą spokój.
Drogi czytelniku, nie jest istotne, czy w Twoich zbiorach znajduje się którakolwiek z wymienionych pozycji. W kręgu Twoich zainteresowań może nawet znajdować się zupełnie inna bibliografia. Ważne jednak, byś wędrował w tym naznaczonym pandemią czasie w dobrym towarzystwie – w swoim towarzystwie. Byśmy, gdy już to wszystko się skończy, mogli z pokorą i wzruszeniem wspomnieć przeszłość:
„Miło się spotkać z dawną swą rozpaczą
– słuchaj stara – powiedzieć
– co się z tobą stało
wyprzystojniałaś
nie pociągasz nosem
nie jesteś już jak diabeł smutny z urodzenia
wyleczyły się rany
wykąpały deszcze
można jędzę pokochać gdy żyje się jeszcze.”
/J. Twardowski, „Spotkanie”/